Wednesday, December 30, 2015

i kolejne dni do zapisania...

W 2016 życzę wszystkim umiejętności rozpoznawania swoich emocji i wszystkich stanów emocjonalnych, wszystkim życzę udanych „podróży” i „wędrówek”, pamiętajmy, że od nas samych zależy jak je przeżyjemy!



Każdy z nas ma swoje życie, które nie zawsze jest usłane tylko sukcesami, bo tak po prostu jest... jednak nie warto skupiać się na niepowodzeniach ...zawsze po różnych zawirowaniach warto wybrać się w podróż w głąb naszej duszy...nie wszystko w tych podróżach jest tak jak sobie wyobrażamy: nie zawsze nad nami jest rozgwieżdżone niebo, zapach łąk czy lasów, cudne wschody i zachody słońca...Ale zdecydowanie po takich eskapadach wracamy silniejsi, pewni siebie, gotowi do walki o siebie i dla siebie! Stajemy się lepsi i dla siebie i dla innych!
Gdy wracamy potrafimy szczerze, prosto opowiedzieć o naszych potrzebach, gubimy wreszcie problemy cywilizacji, a odnajdujemy prawdziwe JA.
Potrzeba tylko trochę odwagi by „pogadać” ze sobą szczerze! Potrzeba trochę samotności!
Jedni wybierają prawdziwe podróże, a jeszcze inni wyjeżdżają w swego rodzaju podróż po swym jestestwie!
I jedni i drudzy robią to by usłyszeć siebie! Odejść na chwilę od tego czym żyją inni i wszyscy...poszukują głosu własnego wnętrza, mierzą się ze sobą, ze swoją przeszłością i przyszłością, oswajają lęki i odnajdują odwagę. Taka wędrówka uczy pokory i szacunku, dystansuje od tego, co siedzi nam w głowach i sprawia, że nie widzimy rzeczy tych istotnych. Powraca równowaga, spokój, które prowadzą do radości i spełnienia.
Czasem trzeba odejść na chwilę lub dłużej, zrobić coś szalonego, nawet wtedy, gdy znajomi, przyjaciele przekonują nas, że popełniamy błędy, bo nie żyjemy jak „wszyscy inni”.
Jeśli nie weźmiemy od życia tego, co ono nam daje, nikt inny nam tego nie da. Nie ważne gdzie, ważne jest żeby się "ruszyć"...bo nic nie musimy, wszystko możemy!

Tak więc udanych wypraw w poszukiwaniach nas samych!


Thursday, November 12, 2015

Człowiek nie jest drewnianą popsutą kukiełką, którą „trener” czy „mentor” ma ukształtować na własny obraz i podobieństwo swojego sukcesu.

Wciąż, co dnia uczę się, szukam, pytam...

Człowiek-to słowo w moim słowniku znaczy bardzo wiele!

W poszukiwaniu pewnej odpowiedzi na temat zaufania, jak zwykle, znalazłam przypadkowo toto:

http://jestesmarka.pl/marka-osobista/rozboj-osobisty/


a tutaj skopiowałam fragmencik...

Człowiek nie jest do naprawy…

Człowiek nie jest drewnianą popsutą kukiełką, którą „trener” czy „mentor” ma ukształtować na własny obraz i podobieństwo swojego sukcesu.
Doświadczałam w życiu dobrodziejstwa znakomitego coachingu u mojego mistrza Zbyszka. Podziwiałam i uczyłam się od doskonałych, profesjonalnych trenerów  w biznesie i poza biznesem. Ich mistrzostwo było wynikiem:
  • dojrzałości, życiowego i zawodowego doświadczenia
  • praktyki związanej z dziedziną, w której nauczali
  • ogromnej wiedzy merytorycznej, znajomości ludzi i ich potrzeb
  • profesjonalnych technik uczenia dorosłych
  • nade wszystko jednak oparte było na głębokiej atencji i szacunku dla człowieka, klienta, podopiecznego.



poczytałam, pomyśłam i przypomniała mi się ważna "złota myśł" - klucz

Jesteś jedyną osobą na świecie,która może wykorzystać Twój potencjał.

(Zig Ziglar)




Friday, October 16, 2015

"Jeśli myślisz, że jesteś za mały, żeby mieć wpływ na świat, to nigdy nie znalazłeś się w namiocie z komarem..."





Od kiedy pamiętam zawsze byłam ciut inna, często miałam poczucie, że odstaję od innych...jednak nie poddawałam się unifikacji.
Jestem pełna temperamentu, mój charakter jest trochę „dziki”...po zawirowaniach życiowych postanowiłam, z ciężkim sercem, migrować...nazywam to dla siebie: zesłaniem na osobistą banicję.

Gdy wyjechałam z Polski myślałam, że się pogubię, że nie będę wiedziała kim jestem...owszem początki były trudne...tęsknota za rodziną, miastem, językiem, za wszystkim co TAM było rozpoznawalne, zrozumiałe, łatwe do przełknięcia, a wszystko co zastałam TU, mimo że nie przeżyłam klasycznego szoku kulturowego, było INNE. Na szczęście nie poczułam się zagubiona, wiedziałam, że to TUTAJ musi mi się trochę poddać i da się „pogłaskać” i zrozumieć.
Każdy kto postanawia opuścić swój kraj poszukuje w nowym państwie i chce znaleźć poczucie bezpieczeństwa...ja również...postanowiłam żyć tutaj „normalnie”. Połączyłam wyobrażenie o nowej kulturze z respektem dla własnej, spróbowałam połączyć kombinację tego, co najlepsze jest w kulturze i obyczajach Polski i Holandii...wiele czytałam, pytałam...

Więc jestem i czuję, że mam skrzydła, ale również i korzenie!

https://www.youtube.com/watch?v=dftvYs0aMGg)

Owocem tej kombinacji jest Fundacja Polak Potrafi-laat zien wat je kunt-2014, 20 czerwca (oficjalnie)
Od zawsze wciąż wokół mnie są ludzie.......ale wtedy, gdy wreszcie oficjalnie powstała, naprawdę poczułam swoją tożsamość - jakby na nowo i wyraźnie. Gdy szukałam rozwiązań, pomocy trochę czułam się jak bym weszła do środku lasu, było pięknie, ale nikt się nie zainteresował, nie zatrzymał by ze mną pogadać. Przypominam sobie trudny proces asymilacji...i to nie tylko z nowym krajem, ale bardzo ciężko było „przegryźć się” wśród Polaków i organizacji polonijnych. Dopiero w tym roku 2015 znalazło się kilkoro ludzi, którzy zaufali mojemu entuzjazmowi...by na końcu świata, w prowincjonalnej prowincji Zeeland pracować i tworzyć, uczyć i być rozumianym: To jest Polak! To jest Polska!
Zdążyłam się dowiedzieć, że składników tożsamości jest wiele zaczynając od psychologicznych, socjologicznych, geograficznych i etnograficznych kończąc na historycznych i ekonomicznych. Według badaczy w kształtowaniu tożsamości lokalnej szczególną rolę pełni narracja bowiem bez opowieści nie ma identyfikacji.
Więc „piszę” i „opowiadam”, co dnia odbieram telefony, odpisuję na e-maile...spotykam się z ludźmi i.... spotykam się z nimi i słucham, znam wiele ich opowieści i tajemnic, rozmawiam o ich problemach, jeżeli jest to możliwe organizuję pomoc i wciąż coś nowego zaczynam i kończę. Spełniam się, samorealizuję w tej roli.. Kocham ludzi i życie. Mam poczucie wzajemności tych uczuć!!
W życiu prywatnym jestem dumną mamą piątki dorosłych już dzieci, które wspierają mnie co dnia w moich działaniach i mimo odległości, jaka nas dzieli wciąż jestem dla nich „Rambo”, który nawet po wyjściu z wody z łatwością wyciągnie zapałki z kieszeni i rozpali ognisko by ogrzać tych co trzeba.
Dzięki porodom i oddaniu się we wychowanie dzieci wyrobiłam w sobie poczucie piękna człowieczeństwa, czuję swe ciało i myśli, tym samym mam ogromne poczucie odpowiedzialności za innych...Bycie matką nauczyło mnie być twardą w delikatności, uległą, ale zawsze wyznaczającą granice, potrafiącą wyróżniać innych i komplementować bez zbędnych pochlebstw, jednocześnie chętniej dam ”wędkę” a nie „rybę”-stawiam na mądrość innych. Uwielbiam patrzeć jak inni się rozwijają: co dnia, co roku. I tak jak patrzyłam na „wszystko pierwsze” u moich dzieci, tak teraz lubię być przy ludziach, którzy w nowych warunkach robią pierwsze kroki i ich nawet najmniejsze sukcesy napawają mnie dumą...taką zwyczajną, bez żadnych fajerwerków.

Próbuje włączyć się w tworzenie świata, mam wizję i ambicje...więc zabrałam się za tę pracę. Ze wszystkich sił staram się pomóc holenderskim przyjaciołom zrozumieć nas Polaków, ale również nam Polakom zrozumieć nasz nowy kraj. Jestem pewna, że zawsze i wszędzie jest najważniejszy człowiek, nie ważny jest klimat kraju, ustrój polityczny, to CZŁOWIEK stanowi najważniejsze ogniwo łączące go z innymi, w rzeczywistych, bezpośrednich relacjach.


Od 15 października do 15 listopada tego roku odbywa się głosowanie na Polaka Roku, jeżeli Państwo uważają, że moje działanie zasługuje na Wasz głos, że promuje Polskę, że według Waszych odczuć dbam o pozytywny obraz Polaków w Królestwie Niderlandów zapraszam do głosowania na moją kandydaturę w kategorii kultura:


http://www.polonus.nl/pl/stemmen-polonus-2015.html


więcej o moim działaniu:

http://polakpotrafi-nl.blogspot.nl/

https://www.facebook.com/PolakPotrafi.nl

https://www.facebook.com/PolakPotrafiNetherlands



















Sunday, August 16, 2015

W pajęczynie opinii...









Ja, Ego, Mnie, Mi, dla Mnie, Ego i Moje, Ja byłem, Ja zdobyłem, Ja potrafię, Ja pragnę, Ja tu rządze, Ja wiem, Mój, Ja jestem...i tak dalej

A gdyby tak "Ja" nie było?

"Ja" jak prawdziwy GPS prowadzi nas przez życie, czasami bywa to źródłem udręki (psycholog społeczny Roy Baumeister twierdzi, że jesteśmy jedynymi zwierzętami, które mimo tego, że są najedzone i bezpieczne, bardzo często czują się nieszczęśliwe....) ciągle porównujemy się z innymi, wciąż nam towarzyszy niepewność i obawy o naszą reputację. "Ja" kieruje naszą uwagą i pamięcią...dlatego zawsze, gdy oglądamy zdjęcia widzimy najpierw siebie, a nie innych. Prawie zawsze jesteśmy niezadowoleni z siebie na tych fotografiach, ponieważ nasze "Ja" wyobraża sobie nas jako innych.

Czytałam, gdzieś, kiedyś o odbytych eksperymentach Gordona Gallupa, na ich podstawie zapisano, że już dwuletnie dzieci przeglądając  się w lustrze rozpoznają siebie i próbują zdjąć z czoła kropkę przyklejoną im podczas snu - dzieci wiedzą, że to coś obcego...i tak już zostaje...mamy w sobie swoje "Ja", które kontroluje całe nasze życie... i ci, co mówią, że tak nie jest, okłamują samych siebie..
Hamlet w sztuce szekspirowskiej mówi: 
"Rzeczy nie są ani dobre a nie złe. Są takie, jakimi nam się wydają." 
Jednak  nasze "Ja" często wydaje nam się niedoskonałe. Ponieważ wciąż nie dorasta do naszych własnych oczekiwań. Czasem uciekamy od siebie...zatracamy się w pracy, projektach, szukamy kolejnych szkół i kursów, otaczamy się masą ludzi, włączamy głośno muzykę, tylko po to by nie być sam na sam, samoświadomość boli, jest niewygodna, niedoskonała...niezrozumiała
Nasze szczęście i nie-szczęście do siebie mamy dostęp przez 24 godziny na dobę. Do myśli, pragnień, uczuć...jesteśmy „My” z "Ja". Nie mamy dostępu do innych…
Ostatnio wciąż słyszę słowo „ opiniotwórczy”.  Spotykam  opiniotwórczych, opiniotwórców, wielu próbuje mi wmówić, że ja nie wiem, ale oni tak- wiedzą i wiedzą lepiej…bo…

 W większości wypadków wyraz ten jest jednak źle używany, a to z kolei, moje „Ja”, prowadzi do wielu nieporozumień, a także postępującej zmiany znaczenia wyżej wspomnianego określenia w mojej świadomości.
Sprawdziłam, co na ten temat mówi Słownik Języka Polskiego PWN

opiniotwórca – ten, kto z racji swego autorytetu tworzy i upowszechnia opinie.

Rozumiem to tak, że osoba, która wygłasza opinię nie zawsze jest opiniotwórcą.  Opiniotwórcze przekazy musiałyby stać się słowami innych osób, wywrzeć pewien wpływ na stanowisko odbiorców opinii.
Spotykam się z wieloma próbami opiniotwórczych wygłoszeń, na wiele tematów. Często, a nawet bardzo często sprawdzam to w innych źródłach…chcę wiedzieć!
Jednak zaczynają się schody, gdy opiniowana jest ja i „Ja”!



Głos mojego przyjaciela czy może być opiniotwórczy? Oczywiście, że może. Jeśli  ta osoba wygłaszająca lub pisząca o modzie stwierdzi, że buty z jakieś tam firmy są beznadziejne i nagle jej odbiorcy zaczną dzielić ten pogląd, to będzie ona opiniotwórcą. Jeśli jednak twórca opinii zachęci innych do odwrócenia się ode mnie…bo…a inni pójdą za jego głosem, to niekoniecznie będzie opiniotwórcą. Jednak z cała pewnością będzie to miało wpływ na mój wizerunek.
Aby osoba była opiniotwórcą – idąc za definicją – musi mieć autorytet wśród swoich odbiorców, co nie zawsze idzie w parze z ich liczbą. Stworzyć opinię jest łatwo, a i łatwo ją powielać…a co w przypadku, gdy opinia krzywdzi innych…
Ilu z nas zastanawia się przed wygłoszeniem jakieś opinii, jaki będzie ona miała wpływ na dalsze życie opiniowanej osoby? (życie prywatne i życie zawodowe)
Dlaczego pozwalamy sobie na wygłaszanie opinii o innych?
Czym jest zmiana opinii, czemu służy i do czego prowadzi? 
Czy czasem opiniodawca nie próbuje chronić swojego „Ja” i skierować uwagę na kogoś innego?

Jedni lubią światło jupiterów i reflektorów, a inni, wolą spokojnie pracować przy małej lampce.  Ostatnio paręnaście razy usłyszałam opinię na temat innych o innych. Na temat ich życia, ich marzeń…ich kompetencji…i nie były to opinie pochlebne. 
Zastanawiam się, co, po co, dlaczego, w jakim celu?
I tak jak dość łatwo można zrozumieć krytykę zawodową, tak trudno jednak zrozumieć, gdy krytykują ci, którzy w danym zawodzie nie pracują, a jeszcze gorzej i trudniej zrozumieć gdy wylewane są na człowieka epitety i domysły… bo „Ja” wiem lepiej bo on/ona to…! 
Nazywa się to "opinią" zamiast po imieniu nazwać wyimaginowaną plotką - manipulacją. Utracone korzyści materialne z powodu takiej plotki są wymierne, ale gdzie jest wymiar tego, co przeżywają ci, których się „opiniuje” albo ich rodziny i przyjaciele?



Wiem, że pamięć jest niczym labirynt. Niektóre z jego korytarzy zamykają się pod wpływem traumatycznych przeżyć. Nasz mózg stosuje ten trick dla ochrony integralności naszej psychiki. Ale to, co ukryte, ujawnia się czasami ze zdwojoną siłą…

Nie rozwodząc się dalej proszę cię moje „Ja” nie opiniuj innych, nie pozwól  mi na krzywdzenie innych…bądź człowiekiem…bądź silnie, ale nie obojętne. Niech ten sztuczny świat kreowany przez tempo życia, anonimowi, pozamykani ludzie, szorstcy mentalnie, nastawieni tylko na sukces lub przetrwanie na „fali”, niech  nie zmylą cię, nie zwiodą. Niech to wszystko nie pozamyka twojej naturalnej delikatności, żyj wolniej, celebruj każdy dzień, bądź bezpieczne. Wtedy i ja i ty "Ja" szczęśliwiej przeżywać bedziemy każdą chwilę z innymi...


Thursday, May 07, 2015

Miałam spotkanie z Nick'iem Vujicic, Chris'em Gardner i wieloma innymi! Za ich historiami kryją się nasze własne,

Droga do szczęścia, wolności emocjonalnej nie zawsze wymaga skończenia kolejnego kursu, szkolenia...wszystko czego nam potrzeba już jest w nas, czasem tylko wystarczy się uwolnić od złych nawyków, a także pewnych zachowań...


Jestem po dwudniowym kongresie National Achievers. Miałam możliwość wysłuchanie wielu wspaniałych ludzi, którzy przekazali wiele bardzo ważnych i oczywistych prawd.
Chris Gardner milioner, inwestor, mówca i filantrop!...człowiek, którego autobiografia została zekranizowana:"The pursuit of Happyness" (błąd zamierzony przez Chris'a) mówił o wzorcach osobowych, mówił o tym by ZAWSZE wierzyć w lepsze jutro.


Nick Vujicic bez rąk, bez nóg, a człowiek, dla którego nie ma ograniczeń, opowiedział mi i do wielu na sali piękną budującą opowieść o sile człowieka, która drzemie w każdym z nas.


Mówią, że : Jeśli nie chcesz czegoś zrobić, znajdziesz wymówkę. Jeśli chcesz coś zrobić znajdziesz sposób...proste prawda? Coś w tym stylu zasugerował nam Doug Nelson!


Słyszałam również, że osioł, który przez długi czas jest uwiązany, nie ruszy się z miejsca, nawet wtedy gdy sznur zostanie odwiązany...więc nie czekajmy, poczujmy się wolni i odpowiedzialni za nasze życie, które nie ma żadnych ograniczeń...nikt nas nie zatrzymie. 
Dajmy sobie szczęście i sukces, gdy my będziemy szczęsliwi to i inni przy nas tego szczęscia doznają. 
Przestańmy wierzyć, że coś  lub ktoś  nas ogranicza! To my sami siebie ograniczamy!
Nie szukajmy wymówek, ale zacznijmy działać!
Pamietajmy również o jednym nikt nie jest nieomylny, doskonałość to prawo tylko bogów, jakiekolwiek mają imię!
Więc od dziś modlę się boże uchroń mnie przed tchórzostem od spełnienia moich marzeń

(Agnieszko i Leonardzie dziekuję za bilet, na który nie było mnie stać)
(zdjęcia znalazłam w necie)

Sunday, March 08, 2015

Krytykanctwo...czy małostkowość?

Jestem miłośniczką kultury (także tej osobistej)...i właściwie o tę kulturę osobistą poszło...ostatnio romawiałam z przyjaciólką na temat krytyki, co to jest, jak ją przyjmować i jak krytykować.
Każdy ma własne zdanie dotyczące różnych kwestii, nie zamierzam tego w żaden sposób podważać, czy kogokolwiek obrażać...ale dostaję białej gorączki gdy muszę stawić czoła głupocie ludzkiej...braku inteligencji i podstawowych nawyków komunikacji ...o etykiecie konwersacji nie wspomnę...
Pytanie: 
Co w sytuacji, gdy ktoś cię skrytykuje, a jest to głos malkontenta, kogoś kto nie zna tematu, a próbuje interpretować ciebie lub twoje zadania, które wykonałaś, a ty wiesz, że to gderacz, pamfecista. Cała sytuacja ma miejsce  na przyjęciu, czyli przy świadkach...(tak się rozpędziłam, że teraz nie wiem gdzie postawić znak zapytania)?
Zdobyłam tę odpowiedź:
Stoi taki człowiek zbielały z niemocy....Walczy ze sobą by czegoś nie palnąć, serce łomocze i bardzo by chciało wyskoczyć...kocha ludzi...ale w momentach gdy ma do czynienia z prostactwem, nie mylić z prostotą,  umysł zmaga się, próbuje wytłumaczyć...ale jednocześnie przeczucie, intuicja mówi: nic tu po tobie...NIE Warto! MILCZ...w ten sposób wygrywa...poczekać tylko trzeba by ochłonąć.






Tak więc jestem za tym by moje błędy były prostowane, przyjmuję je jak lekcje, a gdy mój "recenzent" pokazuje mi drogę zostaje moim przyjacielem...więc krytyka tak, ale zawsze  konstruktywna.


co innego jest złośliwie krytykować i zaczepiać, a co innego poprawiać i błędy prostować, tak samo jak pochwały są różne od pochlebstw” dawno temu powiedział tak i zapisano słowa Mikołaja Kopernika
a Mark Twain dorzucił: "Zanim prawda włoży buty, kłamstwo obiegnie ziemię"...dlatego nim głośno wyrazisz opinię, skrytykujesz kogoś lub jakieś działania, pomyśl czy tymi słowami pomożesz, czy czasem nie zostaniesz posądzony o trywialność...?

Tuesday, December 30, 2014

Banalne życzenia.

Życzę banalnego roku 2015!

W nowym roku spróbujmy myśleć o sobie, że normalne jest, iż jesteśmy inni niż wszyscy; czasami za wysocy, za niscy, za grubi albo za kościści, że nasi najbliżsi nie przypominają innych, choć są kochani, są jednak za kanciaci i rzeczowi...tacy jacyś zwyczajni...
Pamiętajmy, że w wśród wielu pragnień jedne są przyziemne, drugie wybiegają ponad poziomy, spróbujmy je oswoić i dostroić do swoich możliwości, bo najważniejsze to zdać sobie sprawę, że naturalne radości są MOMENTAMI, które nazwać możemy szczęściem...bo właśnie w codzienności tej zwyczajnej można zaleźć coś bardzo ważnego, tę nieprzewidywalność i cały apetyt na życie.
Niech każdy dzień będzie zwyczajny w spotkaniach, ze zwykłymi fantastycznymi ludźmi, w dyskusjach o banalnym zabarwieniu.
Co dnia życzę w prostych, banalnych czynnościach znalezienia sensu życia.
Życzę radości z patrzenia na zwykle słońce, zwykły kwiat, zwykłego człowieka...
Życzę dnia bez biegu po nowe ciuchy, nowe auto...bo inni mają...i wypada mieć.
Być może nasze banalne, zwyczajne życie to coś więcej...wyraźnie i jasno dostrzegają to dzieci.
Świat, który możemy oglądać z długiego mostu zawsze wydawać się nam będzie wyjątkowy, choć wcześniej był to tylko widok banalny. To, że potrafimy patrzeć z wielu perspektyw czyni z nas ludzi wyjątkowych, w całej banalności dnia powszedniego.

Więc jeszcze raz jak najbardziej banalnego nowego roku!

Monday, December 08, 2014

Zaproszenie na warsztaty: "PEWNA SIEBIE KAŻDEGO DNIA"







Warsztat "Pewna siebie każdego dnia".
Dla kogo?
Dla Ciebie, o ile poczułaś, że chcesz poświecić sobie więcej czasu, poznać siebie i swoje możliwości, spędzisz czas w towarzystwie, gdzie nikt nikogo nie ocenia.
Może pragniesz odkryć w sobie sprzymierzeńca na drodze do wytyczonych celów? Czy marzysz o tym, żeby wyeliminować wewnętrznego krytyka, budując wiarę i zaufanie do samej siebie?
Chcesz cenić się za to kim jesteś i za swoje osiągnięcia?
W takim razie te warsztaty są dla Ciebie!
Dołącz do nas i wyrusz w podróż rozpoczynając 2015 rok jako pewniejsza wersja siebie.

Serdecznie zapraszają
Agnieszka Tasiulis-Dronkers & PolakPotrafi laat zien wat je kunt



Wednesday, September 10, 2014

Przecież nie jesteśmy podróżnikami do bani...






"Twoje spojrzenie na świat kształtuje twoje życie, bardziej niż twoje życie kształtuje twoje spojrzenie na świat. Nie masz wpływu na to, co cię spotyka, ale masz wpływ na swoją reakcję na to, co cię spotyka." ('Jesteś cudem' Reginy Brett)



Czasami wydaje mi się, że emocjonalne centrum świata znajduje się w podróżach.








Jestem za takimi podróżami: piechotą, rowerem, samochodem, samolotem i statkiem, a nawet statkiem kosmicznym. Jednocześnie każda wyprawa w głąb siebie daje nam wiele satysfakcji...i jest uzależniona, w którym miejscu jesteśmy i z kim...nasze odczuwanie danej chwili jest zawsze prawdziwe, zdecydowanie nie warto wgłębiać się: jak jest naprawdę...po prostu ta chwila żyje teraz!




Najwspanialsze miejsca są tam, gdzie My jesteśmy (duchem i ciałem), bo wtedy możemy odczuwać Nasze szczęście, a największą sztuką jest akceptacja tu i teraz, odwaga bycia. 






Otwarcie się na ten konkretny czas i miejsce...na tę właśnie podróż. Każdy dzień to wyprawa po nowe....doznania, światło, doświadczenia...Gdy co dnia nauczymy się cieszyć z tego, co mamy, będziemy czuć wszechogarniające nas szczęście i radość.








Co dnia te same miejsca mogą wyglądać inaczej...Perspektywa patrzenia zmienia się, ale wciąż głębokie doznania będą potęgować naszą siłę i energię. wystarczy tylko otworzyć się i wciąż wędrować...realizować się i wyznaczać cele...po prostu być!



Terencjusz powiedział: „Nic, co ludzkie nie jest mi obce”...a czy wszystko co spotykamy na naszych drogach nie jest właśnie „ludzkie”?





Tuesday, September 02, 2014

kiedy głupiejemy?



Nie jeden raz spotkałam się ze zdaniem: kiedy ty dorośniesz?
Wtedy odpowiadam: ja nie chcę!






Czy zdecydowanie jesteśmy już dorośli? Czasami wydaje się, że kult bredni nie pozostał nam obcy...kiedyś Tuwim pisał o nim w ten sposób:
 „Najfantastyczniejszy kult bredni panuje wśród dzieci. Jak wiadomo, są to istoty, które w ogóle prawdy i faktycznego stanu rzeczy nie uznają. Przyjdzie taki pędrak do drugiego i zaproponuje mu, żeby został koniem – proszę! (…). Dziecko (…) nie obejdzie się bez bajki, złudy, wymysłu i czarodziejstwa. Biada niemądrym rodzicom, którzy by swe dzieci wychować chcieli rzeczowo, logicznie, realnie, zgodnie z obecnym stanem wiedzy, prostując ich fantastyczne o świecie i otaczających przedmiotach pojęcia! Pociecha wyrośnie na kretyna, na złego, tępego kretyna. Chłopiec, któremu by zaczęto tłumaczyć, że chociaż pędzi w szparagowej uprzęży, to jednak nie jest koniem, choćby dał się przekonać, nigdy nie będzie szczęśliwy. (…) Straszne to myśli: dziecko z tzw. zdrowym rozsądkiem i trzeźwym na świat patrzeniem. Maleństwo się rodzi, po pewnym czasie zaczyna mówić – i od razu, bez przygotowania, mówi nieprawdę. To znaczy, że fantastyka jest zjawiskiem przyrodzonym. Potem dopiero głupiejemy, my smutni dorośli ludzie.”










posiłkowałam się blogiem http://www.nishka.pl/

Saturday, August 23, 2014

Moje własne szczęście






Pomyślmy o szczęściu...jeżeli zrozumiemy przyczyny tego co się do około nas dzieje, jakie są powody, dlaczego coś dzieje się i jak mentalność wpływa na nasz otaczający „zwykły” dzień, na nasz potencjał...przestaniemy się czuć gorsi od kogokolwiek...Wtedy też będziemy mogli zmieniać nasz świat...bądźmy szaleni, bądźmy odmieńcami, buntownikami. Patrzmy inaczej i w swych ideach bądźmy wytrwali....nie musimy się zgadzać z tym, co inni mówią, piszą, reżyserują...miejmy swoje własne marzenia, wyrażajmy nasze głębokie wartości: miłość, radość, lojalność, uczciwość. Bądźmy odporni, a nasze niezwykłe odkrycia dnia codziennego, wzbogacą nas i wszystko wokół nas . Gdy to zrozumiemy będziemy z łatwością mierzyć się z tym i tymi wszystkimi, którzy podpowiadają nam: to się nie uda.






 Będziemy wolni! Choć dla każdego to słowo znaczy coś innego...

Thursday, August 21, 2014

praca moja





gdy robię to co lubię, mam takie na przykład obrazy: wolność





Fantastycznie by było, gdybyśmy mogli powiedzieć: „Nie przepracowałem ani jednego dnia w swoim życiu. Wszystko, co robiłem, było przyjemnością.” – Thomas A. Edison

Wednesday, August 13, 2014

http://www.siepomaga.pl/f/corinfantis/c/1224

Ta piękna dziewczynka potrzebuje pomocy!


Small_1405583720



kliknij w poniższy link, lub kopiuj....być może ta dziewczynka powie Tobie: "Dziękuję za życie"

 http://www.siepomaga.pl/f/corinfantis/c/1224


Czasami wystarczy podzielić się drobną kwotą...


Jeżeli jesteś dociekliwa/y tutaj uzyskasz więcej informacji na temat chorób serca (właściwie serduszek) u dzieci:
http://www.sercedziecka.org.pl/files/pdf/ksiazka_Dziecko-z-wada/07_Rozdzial.pdf

Tuesday, August 12, 2014

nasze drogi


Tam, gdzie zielona ściele się dolina
I droga, trawą zarosła na poły,
Przez gaj dębowy, co kwitnąć zaczyna,
Dzieci wracają do domu ze szkoły.

W piórniku, który na wskos się otwiera,
Chrobocą kredki wśród okruchów bułki
I grosz miedziany, który każde zbiera
Na powitanie wiosennej kukułki.

Berecik siostry i czapeczka brata
Migają między puszystą krzewiną.
Sójka skrzekocząc po gałęziach lata
I długie chmury nad drzewami płyną.

Już dach czerwony widać za zakrętem.
Przed domem ojciec, wsparty na motyce,
Schyla się, trąca listki rozwinięte
I z grządki całą widzi okolicę.

śWIAT
(Poema naiwne)

Czesław Miłosz



Saturday, August 09, 2014

Polak Potrafi-laat zien wat je kunt

CuliFiesta pierwsze wydarzenie





Fundacja Polak Potrafi-laat zien wat je kunt powstała z myślą o wspieraniu i rozpowszechnianiu polskiej kultury,  szeroko rozumianej, Polski jako atrakcji turystycznej...i przedstawianiu Polaków, jako obywateli świata.

Chcemy uczestniczyć i wspierać wszystko to, co podnosi oraz kultywuje pozytywny wizerunek Polaków.
Wszyscy tworzymy naszą rzeczywistość, należy pokazać to co wartościowe, nasz indywidualny i wspólny świat. 




Friday, August 08, 2014

Mentalność współczesna







Zdecydowanie jesteśmy leniwi mentalnie, ważniejsza jest dla nas praca niż związki z innymi ludźmi. Jesteśmy wygodni i nie chce się nam mierzyć z trudnościami, kryzysami, a nawet radościami...rozmowami z drugim człowiekiem. Właściwie w związkach, we wszystkich związkach nie chce nam się rozwijać...bo i po co?
Wiele potrzeb możemy zaspokoić w łatwy i szybki sposób, niekoniecznie wchodząc w relacje z kimkolwiek...wolimy być anonimowi...seks-szybki, znajomości-wirtualne, ciąża z anonimowym dawcą.
Czy żyjąc tak jesteśmy spełnieni?
A może wielu z nas odczuwa emocjonalną i duchową pustkę?
Czy strach przed bliskością z drugą osoba jest na tyle silny, że nie potrafimy powiedzieć: potrzebuję innych by normalnie żyć...jak człowiek z człowiekiem...

Nasze życie jest intensywne: praca, wymagania, presje i różnego typu napięcia. To co ważne i potrzebne to cisza, spokój, brak dodatkowych bodźców, emocji...czy bliskość drugiej osoby nie dała by nam tego?